|
Za co kochamy Pippi?
Bo jest najsilniejsza na świecie, bo świetnie sobie radzi sama bez dorosłych, bo się niczego nie boi. Ma konia, którego potrafi podnieść, i fajną małpkę. Ale też dlatego, że nieobce są jej dziecięce ułomności i słabości. Każdy się może z nią utożsamić, każdy może sobie chociaż trochę pomarzyć, że jest Pippi. Ja bym chciała być trochę Pippi. Na próbach szalenie się wciągnęliśmy w ten jej świat, co chwila odnajdujemy w książce fragmenty, które są fascynujące. To wspaniała literatura.
(...)
"Pippi. Dziwne dziecko" jest napisana z autentycznej pasji, z autentycznego zachwytu nad Pippi i miała na pewnym etapie prób duży wpływ na naszą pracę nad przedstawieniem. Nie za bardzo lubię, kiedy zaczynamy się na temat Pippi wymądrzać. Te wszystkie porównania wymyślili dorośli.
A z Pippi jest jak z Gombrowiczem: im głupiej, tym mądrzej.
Interesuje mnie tu genialnie uchwycony świat nieskrępowanej wyobraźni. Tej, która jest nam dana tylko w pierwszych latach życia. Potem coraz bardziej jest ograniczana, pierwsze hamulce pojawiają się już w szkole, a u niektórych osobników, niestety, z czasem zupełnie zanika. Poza tym to opowieść o inności i porażające studium próby oswojenia samotności. Takiej głębokiej, ludzkiej, przez duże S. Moja córka ma teraz pięć lat i codziennie odkrywam w niej Pippi.
(...) Gazeta Wyborcza Stołeczna, 4 września 2007
|